Komuna

Czy cohousing to komuna?

Wielu ludzi słyszało, albo uważa, że cohousing to komuna. Tyle, że wielu ludzi zapytanych czym jest „komuna”, bardzo pobieżnie wnika w temat, albo w ogóle nie potrafi tego zdefiniować. A chyba najwięcej osób kojarzy wyraz „komuna” jedynie z dyktaturą, czerwoną flagą, ZSRR, itp. Zatem pytanie „czy cohousing to komuna?” dla niektórych może brzmieć jak pytanie „czy cohousing to bycie komunistą i wielbicielem reżimów?”. Dla innych może to być  – jak to oceniają – życie w skłocie wśród „nieudaczników” życiowych. Dla jeszcze innych to brak indywidualności, brak prywatności, a nawet dzielenie się absolutnie wszystkim: od majtek, szczoteczki do zębów, po nawet dzielenie się kobietami w łóżku – tak, niektórzy naprawdę tak myślą. Ale to tylko stereotypy, własne strachy, które wychodzą z ludzi, bojących się tego co nowe. Pora raz a dobrze powiedzieć, że cohousing to nie komuna! I na pewno nie są powoływane z powodów komunistycznych poglądów politycznych. A oto dlaczego:

  1. W cohousingu nie ma odgórnego wodza, który dyktuje ludowi, co ma robić. W cohousingu mamy ludzi samo organizujących się z własnej, wewnętrznej woli, wspólnie podejmujących decyzje, najczęściej poprzez konsensus. Dlatego też cohousingi nazywają się także wspólnotami intencjonalnymi.

  2. W cohousingu nie ma przymusu pracy po równo dla każdego. Tutaj raczej każdy robi to co lubi robić. Indywidualność i różnorodność jest cenionym darem wśród ludzi żyjących w cohousingu, jako że zapewnia szeroki zakres usług, wzajemnej pomocy, uczenia się od siebie nawzajem. Zawsze można znaleźć kogoś, kto może nas nauczyć czegoś nowego, albo wykona za nas coś, czego sami nie potrafimy zrobić. Dodatkowo odchodzimy od „ludu robotniczego” na rzecz ludu kreatywnego, twórczego, a robotę zostawiamy robotom 🙂

  3. Strefy i przedmioty wspólne nie są niczyje, nie są na kradzież, ani nie są do zabrania dla własnej prywaty. Strefy wspólne są dobrem wspólnym mieszkańców, którzy o nie dbają i rozwijają z własnej woli. Jest to ich wspólny majątek, w którym mają udziały.

  4. Mieszkańcy mają zapewnioną prywatność. Współdzielą tylko takie strefy i przedmioty, które każdy z nich się godzi współdzielić.

  5. Cohousing powstał i bardzo dynamicznie rozwija się w krajach zachodnich, nigdy nie podbitych przez ZSRR.

Jak widzicie cohousing nie jest komuną, a takie osądy są jedynie strachem i stereotypem żyjącym w niektórych ludziach, którzy nie znając tematu, wyrażają pochopne opinie. I bardzo dobrze – jest o czym pisać 🙂